Strona główna / NEWS / Gurtweil – miejsce gdzie wszystko się zaczęło…

Gurtweil – miejsce gdzie wszystko się zaczęło…

[tab_item title=”OPIS”]

W ramach pięciodniowego wyjazdu WMS w miniaturze (grupy 7 wolontariuszy, z opiekunem ks. Pawłem i jedną osobą, która dołączyłą gościnnie) na spotkanie ekumeniczne Taize do Strasbourga, w przedostatnim dniu udali się oni do Gurtweil – miejsca urodzenia O. Franciszka od Krzyża Jordana – założyciela Salwatorianów.

Zakończenie roku 2013 okazało się dość nieoczekiwane. Za sugestią ks. Pawła udaliśmy się naszą dziewięcioosobową grupką do Gurtweil w Niemczech, gdzie 16 czerwca 1848r. urodził się założyciel zgromadzenia salwatorianów o. Franciszek Maria od Krzyża Jordan. Osobiście nie byłem pewien, czego się na miejscu spodziewać, co w tej wyprawie może być w ogóle fascynujące, ale ogólna atmosfera głębokiego poruszenia, że ‘jedziemy do miejsca narodzin o. Jordana, do początków salwatorianów’ objęła także i mnie. Po przebyciu około 170 km wreszcie dotarliśmy do celu podróży, podziwiając w drodze narciarskie stoki, niemieckie drogi oraz Alpy na horyzoncie. Sama droga przyniosła już coś nowego – widziałem pierwszy raz tej zimy śnieg.

Gurtweil okazało się małą mieściną. Już pierwsze chwile tam spędzone doprowadziły mnie do wniosku, że jest tu całkiem zwyczajnie. Zaparkowaliśmy niedaleko kościoła, przy którym znajdował się piękny cmentarz, takiego w Polsce jeszcze nie widziałem. Tuż przy plebani można odnaleźć pierwszy akcent związany z o. Jordanem, a mianowicie ustawione jest jego popiersie. Była to dobra okazja na pierwsze zdjęcia. Zaraz potem udaliśmy się do kościoła św. Judy Tadeusza, gdzie pełni radości uczestniczyliśmy w uroczystej Eucharystii, dziękując za zgromadzenia salwatoriańskie, za dzieła powstałe przy tym zgromadzeniu, jednocześnie prosząc o Boże błogosławieństwo i wstawiennictwo ojca założyciela oraz o jego beatyfikację. Eucharystia okazała się swoistym punktem przełomowym, kiedy w chwili skupienia mogłem uświadomić sobie, że jestem w miejscu, gdzie urodził się i żył święty, choć miejsce to jest zwyczajne; że jestem w kościele, w którym Sługa Boży o. Jordan jako zwyczajny nastolatek przyjmował sakramenty, uczestniczył we Mszy Świętej i już zapewne wzrastał w świętości; tu kreowało się jego powołanie i tu przeżywał pewnie kluczowe wydarzenia, które miały wpływ na jego duchowość, a później na charyzmat zgromadzenia. Także teraz sobie uświadamiam, jak zachwyt i radość ze zwykłych rzeczy, jak śnieg, robienie zdjęć czy oryginalny cmentarz w płynny sposób przerodziło się w zachwyt i radość nad Bożym dziełem, zapoczątkowanym przez o. Jordana, a dzisiaj kontynuowanym przez salwatorianów, a nawet powiem, że przez nas – wolontariuszy WMS. Naprawdę jest to niesamowite!!!

Dzień kontynuowaliśmy przeniknięci ‘nadzwyczajnością tego, co zwyczajne’, tak jakby w powietrzu unosiła się „salwatoriańskość”, jakbyśmy nią oddychali; po długich poszukiwaniach i przy życzliwej pomocy mieszkańców odnaleźliśmy dom, w którym żył o. Jordan, dzisiaj zwyczajny dom, zamieszkały przez jakąś anonimową dla nas rodzinę. Tak sobie myślę: „obym żył w takim domu, rodzinie, która ‘wyda na świat’ świętego, i to najlepiej niejednego”.

Jestem pewien, że wszyscy wracaliśmy do Strasburga zadowoleni z tego wspólnie spędzonego czasu, ubogaceni tym faktem, że w jakiś szczególny sposób sięgnęliśmy korzeni zgromadzenia i apostolatów. Jednocześnie wyrażamy wdzięczność, przede wszystkim w modlitwie, tym, dzięki którym ten wyjazd się udał.

Na koniec cytat o. Franciszka Marii od Krzyża Jordana: „Używaj tych kluczy: ufność w Bogu i modlitwa!”. Po co? Dzisiaj robię krok dalej: od zachwytu nad świętością, do jej praktykowania.

/-/ Mateusz Tomaszewski, WMS Warszawa

[/tab_item] [tab_item title=”GALERIA”]

[/tab_item]

[tab_item title=”SPECJALNE”]

Gurtweil_Wolontariat_Misyjny_Salvator_2014_003_gif Gurtweil_Wolontariat_Misyjny_Salvator_2014_002_gif Gurtweil_Wolontariat_Misyjny_Salvator_2014_001_gif

[/tab_item]

Sprawdź może...

[WYJAZDY] Zimowa misja albańska – WMS pomaga w Bilaj!

W tym roku Wolontariat Misyjny Salvator odwiedził placówkę w Bilaj także zimą. Szóstka wolontariuszy wraz …

[WYJAZDY] Rumunia, Timișoara (2014)

Otóż codziennie czekała nas pobudka w okolicach godziny 6.30, by móc nabrać duchowej siły do pracy podczas mszy świętej połączonej z jutrznią o 7.00 w przyklasztornym kościele. W zależności od dnia mszę odprawiano w jednym z trzech języków: rumuńskim, węgierskim lub niemieckim, co w pewien sposób tworzyło taki misyjny klimat.