Strona główna / Inne / WMS: Rejs 2015

WMS: Rejs 2015

  • RELACJA 
  • ŚWIADECTWO 
  • GALERIA 

W dniach 01-03 maja 2015 r. odbył się rejs żeglarski połączony z rekolekcjami o temacie „Nie lękaj się wiary głęboko przeżywanej!”. Uczestniczyło w nim 16 osób z całej Polski. Rejs zorganizował i poprowadził ksiądz Paweł Fiącek, opiekun WMS- u, który wybrał odpowiednie fragmenty z Pisma Świętego do codziennej medytacji.

Spotkaliśmy się w porcie Sztynort w nocy z czwartku na piątek. Po wspólnej modlitwie mieliśmy chwilę na poznanie się i krótki sen. Rano po Mszy Św. mieliśmy okazję poznać Pana Krzysztofa, który udostępnił nam 2 komfortowe jachty, na których przez kolejne 3 dni pływaliśmy po głębinach mazurskich jezior. Na szczęście prawie przez cały czas mieliśmy pogodę sprzyjającą żeglarzom wiatr 3-4 w skali Bouforta i przez większość dnia świeciło słońce. Pierwszego dnia udało się nam przepłynąć jezioro Dargin, Kisajno i dopłynąć na nocleg do portu w Giżycku. Kolejnego dnia opłynęliśmy jezioro Niegocin i noc spędziliśmy w Pięknej Górze. W niedzielę o świcie spotkaliśmy się na Eucharystii, a po śniadaniu wypłynęliśmy w drogę powrotną do Sztynortu.

Rejs był krótki, ale bardzo owocny w przeżycia duchowe i liczne przygody żeglarskie. Ciekawym doświadczeniem było przebywanie na małej przestrzeni z 8 osobową załogą, zupełnie obcymi ludźmi pierwszego dnia, i grupą zgranych przyjaciół trzeciego dnia rejsu. Wspólna praca i modlitwa pozwoliły na poznanie się i bycie dla siebie „braćmi”.

/-/ Zuzanna Doliwa, WMS Warszawa

ŚWIADECTWO

„Czym dla mnie był ten rejs?”

„Te jachty są naprawdę małe… Jak do nich zmieści się 8 osób? Ahh i prysznica też nie ma. Ten pokład nie jest wcale ogrodzony, wygląda jakby można było łatwo wypaść z żaglówki…”

To moje pierwsze myśli jak zobaczyłam nasze jachty o 23:00 w czwartek, 31 kwietnia. Byłam po prostu zaskoczona tym, jak naprawdę wygląda żeglowanie. Wyjazd z WMSem na żagle był moim pierwszym razem, kiedy pływałam na jachtach. Przed przyjazdem miałam wiele sprzecznych wyobrażeń, lecz wrażenia końcowe przekroczyły moje najśmielsze oczekiwania.

Jeszcze większym zaskoczeniem było dla mnie to, jak bardzo spodobało mi się żeglowanie. Na pewno ważny wkład w kształtowanie tego odczucia miała wyjątkowa atmosfera jaką tworzyli wspaniali ludzie. Było nas szesnaścioro, w tym ks. Paweł, opiekun WMSu. Część z nas już się znała, część dopiero miała się zaprzyjaźnić. Wszystkich łączyły jasno określone wartości. To jest zawsze łatwość w poznawaniu nowych ludzi, kiedy wiemy, że dla nas wszystkich jest jedna Osoba, która jest najważniejsza na całym świecie.

Na żaglach byłam pierwszy raz. I choć miałam już okazję wcześniej być na Mazurach, dopiero pływając na jachcie poczułam, że odkrywam tę część Polski na nowo. Zupełnie inaczej wyglądają Mazury znad brzegu i inaczej z żaglówki, z samego jeziora. Ta nowa perspektywa umożliwiła mi na nowo spojrzeć na piękno polskiej natury. To brzmi banalnie, ale takie było właśnie moje spostrzeżenie – że Mazury są  p r z e p i ę k n e.

Wyjazdy salwatoriańskie są tak niesamowite pewnie dlatego, że są one nieustannie zawierzane Bogu. Mimo że te kilka dni było wypełnionych od rana do wieczora zajęciami i obowiązkami, zawsze mieliśmy czas i siłę na poranną i wieczorną modlitwę. Niestety w naszym życiu, zabieganiu i pracy nie jesteśmy często w stanie znaleźć czasu na codzienną Eucharystię. Gdy jesteśmy na wakacjach czy wyjazdach, może w naszej okolicy nie być Kościoła, żeby się pomodlić czy chociaż uczestniczyć w niedzielnej Mszy Świętej. Zdarzają się też takie wakacje, gdzie nawet od Boga „odpoczywamy”. Czy nie przekonujące jest więc branie udziału w wyjazdach z księżmi? My mieliśmy do naszej ciągłej, wyłącznej dyspozycji kapłana. A wszystkie trzy Msze, w których uczestniczyliśmy, ks. Paweł sprawował na świeżym powietrzu.

Msze polowe nieodwracalnie kojarzą mi się z wyprawami kajakowymi św. Jana Pawła II. Mam wtedy przed oczami zdjęcie, na którym młody biskup odprawia eucharystię na polanie, przy ołtarzu zbudowanym z kajaka. Jest przy tym pełen energii, optymizmu i uśmiechu. I dopiero przeżywszy taki sam aktywny wypoczynek na łonie natury, Mszę „polową”, a wszystko to w pięknej wspólnocie, można poczuć tę radość, którą był przepełniony nasz papież w czasie swoich wypraw. I wtedy już rozumiemy dlaczego tak bardzo je kochał i do nich tęsknił.

Bo aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu ma na ludzi fantastyczny wpływ. Cały dzień spędzaliśmy na jeziorze, gdzie wiatr nie przestawał wiać. Co, notabene dokuczałoby na lądzie, ale zdecydowanie było pożądane, gdy pływaliśmy żaglówką. Ta zależność uświadomiła mi dodatkowo, że niektóre warunki czy sytuacje mogą wydawać się nam fatalne, ale dla niektórych będą wymarzone. Jak np. wietrzna pogoda dla żeglarzy. Warto szukać dobrych stron danej chwili, bo na pewno takowe istnieją! Przebywanie na żaglówce wymagało od nas dużej dozy energii. Temperatura ciągle jednak jeszcze niska i wyżej wspomniany wiatr wcale nam nie pomagały w odpoczynku. Pewnie dlatego po powrocie do domu, mimo przespania 11 godzin, wcale nie czułam, że moje siły już się zregenerowały. Zaletą bycia studentem jest to, że drugiego dnia udało mi się wstać po 9 i czułam się już pełna sił. Chodzi tutaj oczywiście o siły fizyczne, bo tych duchowych zostało mi jeszcze na długo po powrocie. WMS potrafi wyciskając z uczestników swoich wyjazdów ostatki energii, jednocześnie naładować ich wielką siłą duchową.

Wróciłam bowiem do domu z pokojem i prawdziwą radością w sercu. Dziękując Bogu, że postawił na mojej drodze WMS, że pojechałam na majówkę na żagle. Czułam, że tych kilka dni nie mogłam spędzić lepiej. A już na pewno nie byłoby lepszym pomysłem zostanie w domu, żeby się uczyć. Po majówce z WMSem już nigdy nie będę patrzyła tak samo na mazurskie jeziora i jachty. Dopóki nie stanęłam za kołem sterowym żaglówki i nie poczułam potęgi żywiołu wodnego i w tymsamym czasie lekkości, ale zarazem wytrzymałości jachtu nie rozumiałam, co to znaczy żeglowanie.

/-/ Marta Różycka, WMS Warszawa

Sprawdź może...

[AKCJE] Katalog Kart Wielkanocnych – kupuj kartki i wspieraj misje!

Idą Święta! Jak dobrze uczcić Wielkanoc? Z pewnością warto pokazać bliskim, że są dla nas …

[SPOTKANIE REGIONALNE] Wrocław – marzec 2017

W sobotę, 11 marca 2017, już od godziny 15 do pałacu w Bagnie zaczęli zjeżdżać …