ga('send', 'pageview');
Strona główna / Spotkania Ogólnopolskie / [SPOTKANIE OGÓLNOPOLSKIE] XXIII Spotkanie Ogólnopolskie „Ojciec Jordan – projekt misje” – Czarna Góra – maj 2018

[SPOTKANIE OGÓLNOPOLSKIE] XXIII Spotkanie Ogólnopolskie „Ojciec Jordan – projekt misje” – Czarna Góra – maj 2018

  • RELACJA
  • GALERIA
Wspólnota, Modlitwa, Radość, Uwielbienie, Bóg, Przyjaciele… to tylko kilka pierwszych skojarzeń, które przychodzą mi na myśl, kiedy wspominam miniony kwietniowo-majowy weekend, który Wolontariat Misyjny Salvator spędził w Czarnej Górze u stóp Tatr. Tam właśnie, podziwiając potęgę Boskiego Stworzenia, cieszyliśmy się obecnością Boga i samych siebie. Dni na spotkaniach zawsze mijają mi intensywnie. Zaczynam je ok 7 rano – najpierw jutrznia, później śniadanko, po którym zajęcia zaczynają się już pełną parą! W ciągu dnia warsztaty: pierwsza pomoc, komunikacja, animacje, tańce, zabawy; są też konferencje, wycieczki piesze, gry terenowe, zawsze obowiązkowo Msza Święta. Gdzieś pomiędzy wszystkim obiad, przerwy kawowe, kolacja, czas na luźną integrację i spędzanie czasu z ludźmi. Później przychodzi wieczór i moment wyciszenia – adoracja, na której wielbimy Boga śpiewem i modlitwą, potem misyjny 10 o 10, godzina 23 i … koniec planu dnia? Nooo, nie do końca, wtedy właśnie zaczyna się czas na rozmowy z ludźmi, gry, poznawanie się, a i jeszcze jakaś próba grupy muzycznej się zdarzy! Niby już godzina 1.30, ja już zasypiam, zasypiając wciąż śpiewam i obiecuję sobie, że zaraz jak się skończy, to idę spać. Później już w drodze do pokoju myślę radośnie: „oho, wstaję dopiero za 5h, wyśpię się!”, ale na swojej drodze spotykam kogoś ciekawego i moje plany idą na marne, bo w starciu ludzie vs. sen wygrywają jednak ludzie. Snu zostaje 3, może 4 godziny, ale kolejnego dnia z tą samą energią wstaję o 7 i historia się powtarza. Zawsze zaskakuję sama siebie – żyjąc codziennie raczej rzadko zdarza mi się wstawać przed 7 z uśmiechem na ustach, a później odkładać sen, bo jeszcze chciałabym się z radością pouczyć do nadchodzącego wielkimi krokami egzaminu. Zawsze pytam sama siebie, skąd bierze się ta radość na spotkaniach WMS, która, mimo minimalnej dawki odpoczynku sprawia, że moje serce zawsze przepełnione jest energią? I zawsze odpowiedzią jest WSPÓLNOTA. Przychodząc do WMS zupełnie nie tak to sobie wyobrażałam. Przychodziłam tu dla misji, na które chciałam wyjechać. Ich pojęcie kojarzyło mi się z odległymi krajami i trudami zmierzenia się z obcą kulturą. Wciąż mam ten obraz w głowie, ale z biegiem czasu widzę coraz bardziej, jakie znaczenie mają nasze misje na miejscu, a także misja Wspólnoty. Misja ta wyraża się w byciu ze sobą, w zapewnianiu sobie bezpiecznego środowiska, gdzie możemy poznawać Pana Boga, rozwijać naszą wiarę i codziennie na nowo wzrastać i stawać się lepszymi ludźmi. Świadomość tego wypełnia moje serce takim szczęściem, że nie chcę tracić ani sekundy, w której mogę tą wspólnotą się cieszyć. „Nie chodzi o to by mówić o Bogu. Ja muszę go dać!” powiedziała kiedyś bł. Chiara Luce Badano. Wiem, że w WMS-ie nie tylko mówimy o Bogu, ale też dzielimy się Nim z innymi. Nie tylko na misjach, nie tyko działając lokalnie, ale też między sobą. Dzięki temu czuję się tutaj dobrze, jak w domu. Nie ma słów, jakie mogą wyrazić jak bardzo jestem wdzięczna Bogu za to, że poprowadził moje ścieżki właśnie tutaj, że pozwolił mi znaleźć wśród Tych ludzi bezpieczeństwo i wsparcie, że stali się moją drugą rodziną. Z Nimi łatwiej jest podejmować wyzwanie i uwierzyć, że każda moja misja, będzie Misją Możliwą!

Milena Wyskiel,
Wolontariuszka WMS

 

Sprawdź może...

Misja Specjalna – Maskotka dla Afryki!

Kochani Przyjaciele i nasi Sympatycy! Mamy zaszczyt patronować wspaniałej akcji „Maskotka dla Afryki”, w której chodzi o wydzierganie jak …

[AKCJE] Kiermasz w Piastowie – maj [2018]

W weekend piątego i szóstego maja, wolontariusze regionu warszawskiego gościli w zaprzyjaźnionej salwatoriańskiej parafii pod wezwaniem św. Michała Archanioła w Piastowie. …