[SPOTKANIE OGÓLNOPOLSKIE] Kraków – luty 2020 cz.3

[SPOTKANIE OGÓLNOPOLSKIE] Kraków – luty 2020 cz.3

Trwa „Wesele”: Leci jeden z moich ulubionych kawałków – pytam – zatańczysz? Na jej twarzy zobaczyłem uśmiech, i chociaż wiem, że to tylko taniec, to w głowie pojawiają się już jakieś myśli – Czy warto się angażować?czy to ta jedyna?co będzie dalej? itp. Jak mam tym myślom sprostać? – Na takie pytanie mogło odpowiedzieć ostatnie spotkanie ogólnopolskie. Podczas niego, zastanawialiśmy się bowiem nad powołaniem. (Warto z początku wytłumaczyć słowo powołanie. Nie chodzi tu tylko i wyłącznie o dryg do bycia księdzem. Powołanie można mieć do każdej formy życia – do małżeństwa, do zakonu, do bycia konserwowanym, tfu KONSEKROWANYM, do konkretnego zawodu, do misji itd.)No więc, kończąc dygresję.. Jak się do mnie uśmiechnęła, to chyba mam powołanie do małżeństwa, co nie? Hm… no nie do końca. Jeszcze muszę się dowiedzieć czegoś o sobie. O tym opowiedzieli nam Asia i Kamil (małżeństwo): aby wejść w związek małżeński, warto jest samemu czuć się całością, aby nie szukać drugiej osoby tylko po to, aby wypelniała nasze braki, ale abyśmy oboje służyli sobie – dopełniając siebie. Proste, ale skuteczne. Innymi słowy: w małżeństwie nie ma miejsca na egoizm. Uuuu, ja to lubie mieć dużo czasu dla siebie i nie wiem, czy dałbym radę tak się oddawać w małżeństwie. A poza tym skąd mam wiedzieć czy sam jestem samowystarczalny? No więc wybacz uśmiechnięta białogłowo, ale wygląda na to że założę koloratkę*. O takim powołaniu opowiada kleryk Paweł. Wojsko, a potem seminarium. Krótka piłka i Paweł jest pewny tego, co robi. Oczywiście posiada momenty załamania, ale ta pewność zawsze pomaga je przezwyciężyć. Pff, ja to nie mam pewności przy wyborze jedzenia na stołówce, a co dopiero przy wyborze drogi na całe życie. Odpada. Inne opcje? Jeżeli moje otoczenie jest dla mnie ważne i widzę, że opuszczenie go nie będzie dobrym wyborem, mogę zostać konsekrowanym. O takiej formie powołania opowiedziała nam Kasia. Przemyślę to, ale szczerze to nadal coś jest nie tak. Miałem pojechać na to ogólnopolskie i dowiedzieć się jaka jest moja droga, a wracam do domu i nadal nie wiem. Jakoś zdaje swój pierwszy egzamin. Zamiast pewności – czuję niepokój. Zamiast zadowolenia – rozczarowanie. A w miejsce uśmiechu tamtej dziewczyny – w szybie odbija się tylko moja twarz… O co więc chodzi? Może po prostu o czymś nie wspomniałem – być może chciałem wybrać powołanie tylko poprzez myślenie? Gdybym tylko ważył plusy i minusy, a potem wybrał, to taki sposób nie da mi zbyt dużej pewności. Specjalnie ominąłem w powyższym tekście kluczowe części spotkania. Specjalnie nic nie napisałem np. o myśli rozpoczynającej to ogólnopolskie:”Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię.” I to jest coś, co przewijało się przez wszystkie wypowiedzi: kl. Pawła, Kasi, Asi i Kamila oraz siostry Anny prowadzącej warsztaty. Oni mają tą pewność w powołaniu, ponieważ mają relację z Bogiem. Ponieważ to On ich zna najlepiej, wybrał ich i ich kocha, daje im pewność. A bez pewności ani rusz. Jeżeli więc chce rozeznać powołanie, to bez sensu jest tylko o nim myśleć. Jeśli faktycznie chcę się dowiedzieć, jaką drogą iść, to istnieje na to sposób: „zwykła” relacja z Bogiem i zaufanie Jemu. Ale nie pytajcie mnie jak tą relację osiągnąć, istnieje bowiem mnóstwo sposobów. O jednym z nich powiedział kl. Paweł – możesz np. częściej się modlić, być w stanie łaski uświęcającej, jeździć na rekolekcje. Tyle powinno na razie wystarczyć. Jeżeli nie, to o inne inspiracje, można się spytać na następnym ogólnopolskim

😛

.*Wynikowość w tym fragmencie jest nadzwyczajnie błędna. Nie można myśleć o kapłaństwie, „bo nie nadaję się do małżeństwa”.Paweł, wolontariusz WMS

Dodaj komentarz

Zamknij
×
×

Koszyk