ga('send', 'pageview');
Strona główna / Spotkania Ogólnopolskie / [SPOTKANIE OGÓLNOPOLSKIE] XXII Spotkanie Ogólnopolskie „Misja Jordan” – Kraków – luty 2018

[SPOTKANIE OGÓLNOPOLSKIE] XXII Spotkanie Ogólnopolskie „Misja Jordan” – Kraków – luty 2018

  • RELACJA 1
  • RELACJA 2
  • RELACJA 3
  • RELACJA 4
  • GALERIA

Miejsce, w którym serce bije mocniej… Miejsce, w którym cisi dostają mowę, a głośni zyskują wyciszenie. A może to nie miejsce tylko ludzie?

Młodzi ludzie zebrani z każdej strony Polski w jednym celu. Aby iść i głosić oddając przy tym siebie innym. A wszystkich nas połączył On… Jezus Chrystus, po to aby dopóki żyje na świecie choćby jeden tylko człowiek, który nie zna i nie kocha Jezusa nie wolno było nam spocząć.

To czego doświadczyłyśmy na ostatnim spotkaniu ogólnopolskim jest nie do opisania. Adoracje podczas, których łzy same spływały po policzkach. Modlitwy zbliżające do Pana Boga. Kazania poruszające serca. Konferencje otwierające umysł i serce na potrzeby innych ludzi. Posiłki przygotowywane z miłością. To było piękne doświadczenie.

Do zobaczenia w maju!

Magda, Weronika i Angelika,
Wolontariuszki WMS

Lubię wracać do Krakowa. Do miasta Wawelu, Sukiennic i ukochanego Teatru Słowackiego. Do miasta, na myśl o którym robi się cieplej na sercu, wracają dziecięce wspomnienia i przypominają się dobre chwile Światowych Dni Młodzieży.

Tym razem wracam do tego miasta zimą. Mróz szczypie policzki, pod nogami skrzypi śnieg. Na plecach niosę chyba stukilogramowy plecak, a w sercu setki niepokoi, niepewności i nadziei. Nogi prowadzą na ul. św. Jacka, na spotkanie ogólnopolskie WMS. Po latach śledzenia działalności Wolontariatu wreszcie mogę tutaj być.

Gdy wracam do Lublina na plecach nadal mam sto kilogramów, ale w sercu czuję milion wdzięczności. Za kilka dni w pięknym mieście z ludźmi o pięknym sercu. Za czas spędzony z Tym, który jest mnie do tego miejsca zaprowadził. Za Eucharystię, adorację, wspólną jutrznię. Za konferencje i warsztaty plastyczne. Za wyjście do Domu Matki i Dziecka, gdzie mogliśmy podzielić się miłością. Za to, że otrzymaliśmy tej miłości jeszcze więcej do dalszego rozdawania. Za uśmiechy, rozmowy i dobre słowa. Dziękuję. To był dobry czas.

Julia Gorol,
Wolontariuszka WMS

Cały tydzień, przed spotkaniem ogólnopolskim był dla mnie bardzo trudnym duchowo czasem. Wśród wielu przeszkód i trudów dnia codziennego, w mojej głowie zaczęły się rodzić myśli, aby po półrocznej i owocnej dla mojego życia przygodzie z WMS-em – po prostu ją zakończyć. W czwartek kładąc się spać, już byłem nastawiony, że nie jadę do Krakowa. Lecz gdy otworzyłem w piątek oczy, poczułem w sercu ogromną radość i… zaproszenie na ten czas spotkania z Panem Bogiem.

Ta radość była tak ogromna, że szybko się spakowałem i założyłem plecak na siebie, nie wiedząc co mnie spotka na miejscu. A pierwsze co mnie spotkało to… uśmiech, następnie drugi i trzeci uśmiech, a za rogiem czekał już kolejny uśmiech :). I tak cały weekend przeżyłem w przyjaznej atmosferze uśmiechu od drugiej osoby, jednocześnie pozwalając się prowadzić Jezusowi w tym czasie trudu.

Wyjeżdżając ze spotkania czułem się swobodnie, jakby to wszystko co mnie oddalało od WMS-u zostało zabrane i wyrzucone do śmieci. Po powrocie do domu zachwyciłem się jak cudownie Pan Bóg potrafi działać w moim życiu. Może zabrzmi to trochę zabawnie, ale czułem się jakby wiele osób zamiast wybrać wyjazd na misję do Bułgarii, wybrało wyjazd na misję do mojego serca 🙂 Za ten czas, za całą wspólnotę WMS – Chwała Panu!

Andrzej Kluczyk,
Wolontariusz WMS

Każde spotkanie WMS-u, na które przyjeżdżam, wydaje mi się bardziej niesamowite i coraz ciężej jest mi wyjeżdżać. Poznaje się tylu niesamowitych ludzi, w Krakowie dołączyło kilka nowych osób, albo dopiero teraz udało mi się ich poznać. Dzięki poznawaniu właśnie takich osób oraz utrzymywanie już wcześniej nawiązanych relacji, przyjaźni, człowiek sam w głębi duszy chce się stawać coraz lepszym, być coraz bliżej Boga.

Spotkanie rozpoczęło się Mszą Święta (rozpoczęło się troszkę wcześniej, ale uważam, że to jego najważniejsza część), później Droga Krzyżowa, adoracja… Najbardziej lubię adoracje, takie w ciszy, przerywane śpiewem z gitarą, takie nasze WMS-owe, nigdy wcześniej na takie nie było mi dane trafić, bardzo je lubię. Wtedy rzeczywiście można sobie wiele rzeczy poukładać, przemyśleć, wyciszyć się i wiele zrozumieć. A po drugie niesamowity jest ten widok, tylu młodych ludzi, rozmodlonych, skupionych na Panu Bogu.
Wieczorne próby muzycznych, które trwają dość długo, ale są tak, mówiąc tak po prostu fajne, że nawet nie wiem, kiedy mija ten czas, wspólny śpiew, który naprawdę daje mi wielką radość! Jeszcze jedna rzecz, która ogromnie podoba mi się na każdym spotkaniu ogólnopolskim – to, że czasem, pomimo zmęczenia, myślę sobie o jest 1 w nocy: „idę spać!”, nagle trafia się na kolejną osobę i zaczynacie rozmawiać… i tak można całą noc, a tak naprawdę następnego dnia rano nie czuje się zmęczenia! Ta radość ze wspólnego spotkania wydaje mi się – daje tyle siły! W końcu na sen jeszcze będziemy mieć czas.

Co jeszcze zostało mi najbardziej w pamięci? Sobotnie wyjście do Domu Matki i Dziecka, byliśmy podzieleni na grupy i każda z tych grup udała się do różnych tego typu placówek. Pierwszy raz było mi dane być w takim miejscu. Zobaczyć chociaż przez chwilę, jak wygląda tam życie. Prowadziliśmy dla tych dzieci zajęcia, graliśmy na gitarze, tańczyliśmy, początkowo nie wszystkie chciały – chłopczyk i jedna z małych dziewczynek nie bardzo chcieli się włączyć do zabawy – po prostu się krępowali, wstydzili, ale kiedy nadchodził koniec i chłopczyk zaczął pokazywać nam wszystkie swoje rysunki i nie chciał nas wypuścić, wiedziałam, że naprawdę warto, i że rzeczywiście robimy coś dobrego, jesteśmy w tym szczerzy i dzieci zawsze to wyczują – to jest naprawdę jeden z najlepszych prezentów jakie można w życiu dostać. Jeszcze moment, kiedy ta mała wcześniej wspomniana przeze mnie dziewczynka chwyciła mnie za rękę i zaczęła ze mną tańczyć: radość nie do opisania!

Kończąc i podsumowując: kiedy dołączyłam do Wolontariatu ponad 1,5 roku temu, zastanawiałam się jak to jest możliwe, że jest tu tylu ludzi, młodych ludzi, którzy tak dobrze się ze sobą czują, z każdym można porozmawiać, pograć, pośmiać się… Już będąc na następnym spotkaniu zrozumiałam – każdy jest inny, niesamowity, ale wszystkim co nas łączy jest Bóg! Teraz kiedy muszę wyjeżdżać ze spotkania, już myślę o następnym i nie mogę się doczekać!

Róża Myrcik,
Wolontariuszka WMS

fot. Paulina Okuńska, Kamila Marciniak,Dominika Jurzec, Michał Kieś, Łukasz Kołtowski