[SPOTKANIE REGIONALNE] Śląsk – marzec 2017

17 marca odbyło się w Trzebini spotkanie regionu śląskiego. Mimo tego, że straszne korki wydłużyły czas podróży i spowodowały małe problemy z dojazdem, w końcu wszystkim udało się szczęśliwie dotrzeć na miejsce i spotkanie mogło się wreszcie zacząć. Mieliśmy jeszcze trochę czasu do Mszy Świętej, więc zabraliśmy się za robienie wielkanocnych jajeczek metodą decoupage na nadchodzące kiermasze w parafiach. Wykonywanie tych rękodzieł dało nam tyle radości i wywołało tak wiele uśmiechów!

Kiedy nadszedł czas Mszy Świętej, przerwaliśmy nasze prace i ruszyliśmy w kierunku kaplicy. Ten piękny czas Eucharystii wzbogaciła gra na gitarze oraz nasze wspólne śpiewy, które kontynuowaliśmy jeszcze dłuższą chwilę po Mszy. Uwielbiam właśnie takie msze święte, śpiewy, zupełnie inaczej je przeżywam i po powrocie bardzo mi brakuje takiego „klimatu”, który panuje na WMS-owych Eucharystiach. Według mnie modlitwa przez śpiew jest jedną z najpiękniejszych.

Po skończonej Mszy Świętej wróciliśmy do centrum i świętowaliśmy urodzinki naszej kochanej Anitki. Oczywiście dopiero 18! Śpiewaliśmy sto lat, w każdym języku w jakim tylko potrafiliśmy. Wspólne rozmowy, śmiech, jedzenie trwały bardzo długo. Ale po pewnych czasie stwierdziliśmy, że trzeba jednak wziąć się za robienie i kończenie naszych rękodzieł, szczególnie naszych decoupage’owych jajeczek. Naprawdę świetna zabawa. Nawet się nie spodziewałyśmy, że nasi mężczyźni też tak chętnie zaangażują się w tego typu zajęcie. Oczywiście, nie zabrakło gitary i wspólnych śpiewów. Co niesamowite, nikt z nas nie poszedł spać i w ogóle nie czuliśmy zmęczenia, mimo że wyklejaliśmy jajka do późna w nocy, śpiewaliśmy, śmialiśmy się, spędzaliśmy wspólnie czas. Naprawdę, jest to cudowne jaki klimat, chęć bycia ze sobą, zawsze panuje na takich spotkaniach. W międzyczasie ksiądz Marek prowadził rozmowy kwalifikacyjne dla osób, które wyjeżdżają w tym roku na wyjazdy misyjne. Byłam pierwszą osobą, którą spotkała ta przyjemność. Był to pozytywny czas, chociaż nie ukrywam, że trochę się jednak przed nim denerwowałam.

Nasze wspólne spotkanie jak zwykle uważam za niesamowite. Wspólna praca przy robieniu rękodzieł otwiera nas jeszcze bardziej na siebie i daje tyle radości, i śmiechu, i jeszcze bardziej nas jednoczy. Nie mówiąc już o ogromnej satysfakcji, gdy wreszcie nasze jajeczka zaczęły nam wychodzić i tak ładnie wyglądać. Wprost zachwycająco! Mogliśmy odkryć w sobie nowe talenty i zobaczyć, jak każdy z nas jest bardzo pomysłowy – wymyśliliśmy, że jak w końcu przystało na wolontariat misyjny, musimy zrobić jajka misyjne, wyklejane słoniami i żyrafami. A towarzyszące temu śpiewy i gra na gitarze naprawdę nadają niezwykły klimat. Uwielbiam spędzanie razem czasu właśnie w taki sposób.

Bardzo się cieszę, że trafiłam do Wolontariatu Misyjnego Salvator i dzięki temu mogłam poznać tylu niesamowitych i pozytywnie zakręconych ludzi, a przede wszystkim tak bardzo oddanych Bogu i otwartych na drugiego człowieka. Każdy z nas jest inny, ale mamy takie same cele w życiu i nawet bardzo często wspólne zainteresowania, którymi niewątpliwie są u nas góry.

Róża Myrcik
Region Śląsk

Zamknij
×
×

Koszyk