Strona główna / Wyjazdy / [WYJAZDY] FILIPINY, MANILA (2014)

[WYJAZDY] FILIPINY, MANILA (2014)

  • RELACJA 
  • GALERIA 
  • WIDEO 

Wszechogarniający swąd śmieci, psich odchodów i benzyny, przewijający się z ostrym zapachem proszku do prania i perfum; dziwnie schynchronizowany z rzęszącym dźwiękiem rozklekotanych motorów, tricykli i jeepney, przedzierającymi mózg klaksonami autobusów, muzyką popularnych hitów wydzierającą się na przechodnia z wielkich głośników i pozdrowień siedzących na krawężnikach nieznajomych, nie pozwala zebrać myśli. Potem zostają już tylko dziury w drodze, głębokie kałuże i wiecznie (mimo rozlewającego się wielkim wachlarzem upału) wijące się przez drogę sznury brudnej, zamydlonej wody, śmieci, stare puszki, psie kupy i sznury ze świeżo rozwieszonym praniem, góry złomu i odpadów i grasujące wśród nich stada much idące w wyścigi z biegającymi nago dziećmi, bawiącymi się pająkami zamiast resoraków, łowiącymi ryby w przydrożnych ściekach, podążającymi w gromadkach zawsze kilka kroków za nami, wykrzykujące coś po tagalog.

Aż trudno uwierzyć, że nie minie tydzień, a my już będziemy czuły się tutaj jak w domu, do którego wraca się, bo się tęskni, bo kilka godzin dziennie nie wystarczy, bo wczorajszy deszcz przerwał nam lawinę uśmiechów, przytulasów i pocałunków. Tutaj, właśnie tutaj, trudno jest być smutnym, trudno jest ubrać się w pozę europejskiego cynika, niezadowolonego z pracy, pogody, braków materialnych czy złamanego serca. Tu się po prostu tego zrobić nie da. Możnaby było powiedzieć, że nasza misja na Filipinach nauczyła nas cieszyć się z życia, z każdego momentu spędzonego wśród ludzi z krainy śmieci, ale to byłaby nieprawda. Tam po prostu nie dało się inaczej. Szczęście w Payatas zostało nam przypisane, nie lada wyzwaniem było by próbować się go pozbyć.

 

/-/ Ela Beszłej, WMS Warszawa

 

Sprawdź może...

[GALERIA] TANZANIA (2014)

Galeria

[WYJAZDY] Autonomia Palestyńska (2014)

Placówka Beit Emmaus nie była moim pierwszym wyborem. Właściwie to mogę powiedzieć, że nawet nie była ‘moim’ wyborem. Pamiętam moment kiedy na jednym ze spotkań Paulina (która była tam w zeszłym roku) przygotowała drogę krzyżową ze zdjęciami z tego właśnie miejsca. Refleksje do każdej stacji oparte były o jej doświadczenie oraz historie tamtejszych pacjentek. Dość mocno poczułam wtedy w środku „nie, to nie jest miejsce dla Ciebie”.