Strona główna / Wyjazdy / WĘGRY: GALGAHÉVIZ (2013)

WĘGRY: GALGAHÉVIZ (2013)

[tab_item title=”RELACJA”] W sierpniu br. już po raz trzeci odbyły się półkolonie dla dzieci i młodzieży w salwatoriańskiej parafii w Galgaheviz, na Węgrzech. Grupa czworga przedstawicieli Wolontariatu Misyjnego SALVATOR, z wielkim entuzjazmem i zapałem podchodziła do prowadzenia każdego dnia zajęć, przez to te dwa tygodnia stały się ogromnym ubogaceniem dla miejscowych dzieci i młodzieży oraz dla nich samych.

[/tab_item] [tab_item title=”ŚWIADECTWA”]

Zajęcia były podzielone ze względu na dwie grupy wiekowe. Na poranne 3-godzinne spotkanie przychodziły dzieci, na popołudniowe młodzież gimnazjalna i licealna. Tematem, zaproponowanym nam przez księdza Krzysztofa, który w tym roku zrealizowaliśmy były zawody.

Każde zajęcia z młodszą grupą obok przygotowanych zabaw, zajęć plastycznych, były wypełnione tańcem, który dzieciaki pokochały, tak samo zresztą jak nasze stroje. Każdego dnia wcielaliśmy się w rolę różnych postaci.  Jeśli chodzi o młodzież wyzwaniem było zaciekawienie ich programem, bo jest to tak samo wymagająca grupa jak w Polsce. Ale udało się – spontaniczność i Boźie Wajaćtwo i im się udzieliło! Ile śmiechu mieliśmy przy zabawie w plemiona i okrzyki, obrzucaniu się balonami z wodą, nauce tańca ludowego. W czasie pobytu w Galgaheviz mieliśmy także możliwość poznania i zasmakowania kultury węgierskiej. W czasie wolnym ksiądz Krzysztof zabierał nas m.in. do Budapesztu, nad Balaton. Te wyjazdu były pełne niespodzianek.

Z trudnościami, zmęczeniem, zniechęceniem i ambicjami nie zmagałam się sama. Bóg hojnie mnie obdarowywał siłą i mądrością, uczył szacunku i wyrozumiałości wobec innych, a także jako lidera zdrowej odpowiedzialności za grupę. Posłał mnie właśnie z tymi konkretnymi ludźmi- Anią, Justyną i Łukaszem. Każdy z nas był tam potrzebny, dopiero wspólnie stanowiliśmy całość. Po tym intensywnym czasie, już po powrocie do Polski, w konfrontacji z rzeczywistością,  żywe są w mojej pamięci słowa Matki Teresy z Kalkuty, które umieściliśmy na kartkach i wręczyliśmy wszystkim uczestnikom półkolonii: „Nie potrafimy robić wielkich rzeczy. Możemy robić rzeczy małe, za to z wielką miłością.”Chwała Panu za to piękne i cenne doświadczenie!

/-/ Monika Żygadło, WMS Mikołów

Czwórka wolontariuszy, w różnym wieku, z różnych miejsc Polski, każdy o innym charakterze.  Przed nami stało wymagające zadanie. Mimo bariery językowej, często wystarczył uśmiech albo przytulenie, poświęcenie komuś swojego czasu i uwagi, zwyczajne zainteresowanie drugim człowiekiem czy po prostu nasza obecność.  Inne bariery przełamywały też nasze szalone pomysły, co sprawiało, że nie byliśmy ponad, ale na równi z uczestnikami kolonii.

Byliśmy pod wrażeniem bezinteresowności, otwartości i pomocy, których doświadczaliśmy od mieszkańców Galgahévíz w różnych sytuacjach.           Niezwykłym doświadczeniem były wspólne Msze w języku węgierskim, czym pokazywaliśmy jedność między nami wszystkimi i nasze zainteresowanie tamtejszym językiem, kulturą i zwyczajami. Bardzo cieszącymi nas były takie przypadkowe spotkania np. po mszy świętej z rodzicami lub dziadkami dzieci i młodzieży z naszej półkolonii. Mogliśmy wtedy usłyszeć wiele ciepłych i miłych słów, co często było nagrodą za nasz trud i mozolny nieraz wysiłek, który jak widać sie opłacał i był doceniany przez wszystkich.

Co było niesamowite na tej misji? To, że mogliśmy być sobą, mogliśmy stać się jak dzieci, które tak wiele rzeczy cieszy. Taka zwyczajność i prostota chwytająca za serce. Było nas tylko czworo, tacy mali ludzie o wielkich sercach i rękach gotowych do działania. Z naszą ambicją i odrobiną szaleństwa w każdym z nas, z wszelką pomocą od naszego księdza Krzysztofa, a przede wszystkim dzięki  Bożej łasce udało się stworzyć coś niesamowitego i wspaniałego! 🙂

/-/Justyna Dybał, WMS Kraków

 

[/tab_item] [tab_item title=”GALERIA”] [/tab_item] [tab_item title=”FILM”][/tab_item]

Sprawdź może...

[WYJAZDY] WĘGRY (2015) [relacja]

Szia! Pełni smutku i żalu zakończyliśmy naszą posługą misyjną na Węgrzech. Jeszcze nie zdążyliśmy się dobrze rozpakować, a już tęsknimy za tymi ludźmi. To oni dodawali nam radość i siłę do posługi wśród nich.

[GALERIA] WĘGRY (2015) [relacja]

Szia! Pełni smutku i żalu zakończyliśmy naszą posługą misyjną na Węgrzech. Jeszcze nie zdążyliśmy się dobrze rozpakować, a już tęsknimy za tymi ludźmi. To oni dodawali nam radość i siłę do posługi wśród nich.