Strona główna / Wyjazdy / [WYJAZDY] FILIPINY (2016)

[WYJAZDY] FILIPINY (2016)

  • RELACJA
  • GALERIA

Minęły już ponad 2 miesiące od naszego przyjazdu na Filipiny. Cieszę się, że dane mi jest przebywać w otoczeniu tych ubogich ludzi i uczyć się, że można być ciepłym, uśmiechniętym i otwartym pomimo życiowych tragedii, ubóstwa i bardzo złych warunków życia.  

29-letnia kobieta z zaawansowanym nowotworem krzyczy z bólu tak głośno, że jej głos roznosi się w pobliskich domach. Szczególnie, że ściany zrobione ze starych desek, kartonów i zużytych banerów reklamowych są cienkie, a dom to inaczej jednoosobowy pokoik zamieszkiwany przez kilkanaście osób.

Krzyk jest przerażający, ale wszyscy wiedzą…
…nie ma pieniędzy na leki przeciwbólowe.

Po kilku miesiącach męki, kobieta umiera. Brak pieniędzy jest wciąż problemem dla rodziny i znajomych, więc ciało zmarłej nie może być wywiezione z domu jeszcze przez kilkanaście dni.

W końcu udaje się pochować kobietę.
Jej dzieci rozdzielone zostają – po jednym – do pobliskich domów.
Jedno dziecko więcej wydaje się nie robić różnicy w rodzinach.

Skąd ten brak pieniędzy? Czy nikt nie pracuje? – zapytasz.
Mieszkańcy tej części slumsów codziennie sprzedają drobne przedmioty lub przekąski na ulicach albo zanurzają się w górach śmieci przywiezionych z całego miasta na pobliskim wysypisku w zamian za kilka banknotów, które powinny wystarczyć na jedzenie (albo narkotyki, które są tańsze od jedzenia i po zażyciu organizm nie odczuwa głodu przez kilka dni).

Zaczynamy kolejne zajęcia. Uczniowie na naszej lekcji dla przedszkolaków mają od 4 miesięcy do 11 lat, bo przecież nauka jest taka fajna, że brat zabiera ze sobą siostrę, siostra koleżankę, koleżanka brata…

Beztroska godzina nauki dla rodziców Noveline to chyba za dużo, więc znów zajmuje się swoim malutkim braciszkiem. Ale to żaden problem! Przecież jedną ręką można karmić niemowlaka, a drugą wykonywać zadania na kartce.

Wyciągamy plastelinę, Naomi aż piszczy z radości. Nie wiedziałyśmy, że tyle szczęścia ukryte jest w kawałeczku tego materiału.

Gramy w memo, nasi studenci czekają na swoją kolej, objaśniają sobie wzajemnie zasady i dzielą się już zebranymi kartami.

Maluchy pochłonięte kolorowaniem zwierzaków, nie zwracają uwagi na wszechobecny smród pochodzący z wysypiska, tysiące much siadające na nich czy biegające bezpańskie psy.

Po mojej głowie krążą myśli: dlaczego Sandra wciąż kaszle tak bardzo? Skąd te rany na nogach Ronalyn i Ronalda? Dlaczego Erica jest taka przygnębiona, a Iglot znów boi się wyjść zza muru? Dobrze, że dzisiaj ktoś założył Kyli spodnie, ale czy rodzice umyją jej włosy w tym tygodniu?

Minęły już ponad 2 miesiące od naszego przyjazdu na Filipiny.
Cieszę się, że dane mi jest przebywać w otoczeniu tych ubogich ludzi i uczyć się, że można być ciepłym, uśmiechniętym i otwartym pomimo życiowych tragedii, ubóstwa i bardzo złych warunków życia. Udowadniają mi, że to nie wykształcenie, pieniądze czy dobrobyt decydują o umiejętności dzielenia się z innymi i troski o najbliższych. To właśnie mieszkańcy slumsów są dla mnie największym dowodem, że to nie to, co na zewnątrz, ale to, co wewnątrz decyduje o bogactwie każdego z nas.

 

Patrycja Jachna