Strona główna / Wyjazdy / [WYJAZDY] BIAŁORUŚ – BRASŁAW (2016)

[WYJAZDY] BIAŁORUŚ – BRASŁAW (2016)

  • RELACJA
  • GALERIA

“Gdzie czas odmierza się miłością…”

Marta, Tomek, Piotr i Paweł – to my, wolontariusze WMS. 23 czerwca 2016 roku wyruszyliśmy na placówkę misyjną. Pod kierownictwem kleryka Żeni pojechaliśmy na Białoruś. Podróż do Brasławia trwała 26 godzin, z czego 6 spędziliśmy na granicy. Jak się okazało – mieliśmy za dużo bagażu, gdyż od niedawna limitem jest 50 kg.

Po szczęśliwym dotarciu na miejsce wzięliśmy udział we Mszy Świętej i zapoznaliśmy się z miejscem naszego pobytu. Sobota była dniem odpoczynku – zakupy, kąpiel w pobliskim jeziorze, zwiedzanie Witebska, poznawanie ludzi i pakowanie, gdyż w niedzielę rano wyruszyliśmy na pieszą pielgrzymkę do Budsławia.

Nasz udział w pielgrzymce zaczął się od… spóźnienia. Po Mszy świętej nasze żołądki zgodnie stwierdziły, że przed wyruszeniem w drogę koniecznie należy spożyć śniadanie. Dlatego też pierwsze kilkaset metrów przebyliśmy biegiem. Nawet zamykając pochód słyszeliśmy radosny głos pieśni z początku i wykrzyczane bardzo wysokim tonem „Piligrimka!”. Okrzyk niezmiernie nas rozbawił i stał się słowem-kluczem, które później wywoływało uśmiech na twarzy każdego pielgrzyma. Już pierwszego dnia zostaliśmy zaskoczeni przez ogromną życzliwość i hojność ludzi. Na każdym postoju czekał suto zastawiony stół, litry wody i kompotu.

Miały także miejsce kolejne zabawne sytuacje. Na czas pielgrzymki dwóch ministrantów otrzymało zadanie rozdawania obrazków z wizerunkiem Matki Bożej Budsławskiej oraz modlitwą. Podeszli także do nas i wyciągając ręce powiedzieli: „Na pamięć”, co w języku białoruskim oznacza „na pamiątkę”. My jednak w pierwszej chwili pomyśleliśmy, że mamy nauczyć się tej długiej modlitwy zapisanej cyrylicą na pamięć. Nasza reakcja sprawiła wszystkim mnóstwo radości.

Pierwsze dni pielgrzymki to poznawanie współpielgrzymów oraz nauka wciąż nowych białoruskich i rosyjskich słówek. Odkrywaliśmy również życie na wsi. Pierwszej nocy Marta miała problem, by trafić z powrotem do domu, w którym miała nocować. Wszystkie chaty są takie same, jak to w kołchozie. Chłopaki natomiast poszli pojedynczo kąpać się do bani – drewnianej wspólnej łaźni, zużywając przy tym całą ciepłą wodę. Pierwszego wieczoru mieliśmy również możliwość skosztować kompotu pani Frani – najlepszego, jaki kiedykolwiek piliśmy. Próba samodzielnego uzyskania przepisu na ten napój była bardzo zabawna, ale i tak musieliśmy skorzystać z usług niezastąpionego tłumacza i naszego opiekuna – kleryka Żeni.

Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej stawaliśmy się pielgrzymkową wspólnotą, doświadczaliśmy ogromnej hojności. Ludzie, którzy na co dzień żyją w ubóstwie dzielili się nami wszystkim, co mieli. Podczas pielgrzymki mieliśmy również okazję poznać biskupa diecezji witebskiej. Przyjechał odwiedzić pielgrzymkę i przywiózł wszystkim…lody! Witał się z każdym bardzo serdecznie, zrobił sobie z nami selfie i udzielił wywiadu, a po tym wszystkim sam sprzątał papierki po lodach. Było to dla nas piękne świadectwo.

W czasie pielgrzymki furorę robił m.in. nasz granat i zakładanie się o arbuzy, które później wspólnie spożywaliśmy. Wiele radości wnosiło też ciągłe przekręcanie (czasem celowe) przez nas białoruskich słów, wdrożona przez Piotrka gra w „domek” i prowadzone przez Kleryka tańce. Jednym słowem – był raban.

Spotkanie z Matką i innymi pielgrzymami przybywającymi z różnych zakątków Białorusi (i nie tylko) było prawdziwym świętem wiary. Pomimo tego, że przed wejściem na teren sanktuarium musieliśmy przejść przez bramki kontrolne, wszędzie kręciła się policja, a podziękowania po Mszy Świętej trwały ponad godzinę. Pielgrzymka bardzo wbogaciła nas duchowo,  poznaliśmy wiele wspaniałych osób i sami zostaliśmy zaakceptowani. Towarzyszył nam ksiądz Łukasz, który pomimo ogromnego bólu i pęcherzy (już po pierwszym dniu pielgrzymowania) doszedł do samego końca – spowiadając, tłumacząc dla nas konferencje i kazania, wnosząc wiele radości. Były dzieci, młodzież, księża, siostry zakonne i gospodarze – wszyscy dali wspaniałe świadectwo wiary, mieli otwarte i hojne serca.

Po pielgrzymce mieliśmy dwa dni na odpoczynek i przygotowanie rekolekcji dla dzieci, w tym czasie – po długiej podróży autostopem dołączył do nas Paweł. Korzystaliśmy z uroków Pojezierza Brasławskiego, ponownie odwiedziliśmy Budsław, aby odebrać pozostałych pielgrzymów, wspólnie tworzyliśmy plany na zajęcia.

W poniedziałek 4 lipca Mszą Świętą o godz. 10 rozpoczęliśmy „Kanikuły z Bogiem”. Już pierwszego dnia zgromadziły około 80 osób – dzieci i młodzieży. Tematem przewodnim rekolekcji była świętość.

Pierwszego dnia zastanawialiśmy się, kim jest święty oraz jak my sami mamy do świętości dążyć. Poznaliśmy życiorysy Matki Teresy z Kalkuty oraz Piotra Jerzego Frasattiego. Doszliśmy do wniosku, że świętość nie jest łatwa, ale musi być pełna pasji. Wykonaliśmy też laurki dla osób, którym chcielibyśmy sprawić przyjemność. Zadaniem domowym było zdobycie informacji na temat świętego, którego imię nosimy.

Drugiego dnia przyjrzeliśmy się bliżej miłości. Co to znaczy, że ktoś mnie kocha? Czy jeśli rodzice czegoś mi zakazują, to nadal mnie kochają? Jakie są rodzaje miłości? Jak realizować miłość w życiu codziennym? Jako drogowskazy do czynienia miłości poznaliśmy uczynki miłosierdzia. Przygotowaliśmy na ich temat krótkie pantomimy, które pomogły lepiej zapamiętać te ważne zadania. Tego dnia naszymi niebiańskimi przyjaciółmi zostali ks. Jerzy Popiełuszko oraz Maksymilian Maria Kolbe.

Kolejny dzień miał charakter misyjny. Zastanawialiśmy się, co to znaczy być misjonarzem. Czy trzeba wyjeżdżać do dalekich krajów? Wcale nie! Misje dzieją się tu i teraz. W głębszym zrozumieniu idei misji wspomagał nas św. Franciszek Ksawery oraz św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Była także możliwość wysłuchania świadectw dotyczących naszej pracy misyjnej. Podzieliliśmy się  wiedzą na temat innych krajów – m.in. Albanii, Rumunii, Gruzji.

Czwartek był dniem miłosierdzia. Badaliśmy życiorys św. s. Faustyny Kowalskiej i św. ojca Pio oraz odkrywaliśmy tajemnice obrazu Jezusa Miłosiernego. W małym quizie podsumowaliśmy też zdobytą dotychczas wiedzę. Rekolekcje zakończyliśmy sakramentem pokuty i pojednania oraz wspólną Eucharystią. W procesji z darami przynieśliśmy do ołtarza własnoręcznie wykonane figurki symbolizujące nasze talenty, na znak ofiarowania ich Bogu. Po Mszy Świętej przyszedł czas na wręczenie podarunków oraz pożegnania.

Wakacje z Bogiem to czas ogromnej radości – z przebywania razem ze sobą oraz z Panem Jezusem. Dzieci obdarzyły nas niezwykłym zaufaniem. Jesteśmy ogromnie szczęśliwi, że mieliśmy możliwość podzielić się z nimi naszą skromną wiedzą i wiarą.  Jednak znacznie więcej otrzymaliśmy w zamian. Każdy uśmiech i ciepłe spojrzenie stokrotnie wynagradzały nieprzespane noce i zabawę w „krowę” (niekończącego się berka) do upadłego. Zostaliśmy zaakceptowani, staliśmy się częścią lokalnej wspólnoty, a nawet więcej – zostaliśmy prawdziwie pokochani. I wspominając z tęsknotą czas spędzony na Białorusi, będziemy się takiej miłości uczyć każdego dnia.

 

Marta Mońko,
Wolontariuszka WMS

Więcej zdjęć oraz relacja po białorusku są dostępne tutaj.

Sprawdź może...

[WYJAZDY] Albania – Koplik (2017)

Dostałam niesamowity prezent od Taty. Został on opakowany w najstraszliwsze lęki, obawy, niepewność, chwile zwątpień …

[WYJAZDY] Ukraina – Brzozdowce (2017)

Niezaprzeczalnie podczas trwania wolontariatu tworzyliśmy wspólnotę, której przyświecał jeden cel, czyli zapewnienie dzieciakom niecodziennych atrakcji, …