Strona główna / Wyjazdy / [WYJAZDY] Rumunia – Timisoara (2017)

[WYJAZDY] Rumunia – Timisoara (2017)

  • RELACJA
  • GALERIA

Wyjazd do Rumunii był moją pierwszą przygodą misyjną. Początkowo najcięższe były poranki. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę to, że chcieliśmy wykorzystać każdą chwilę i do późna byliśmy na nogach, przygotowując zajęcia na następny dzień czy też integrując się przy grach planszowych lub dobrym filmie. Wstawaliśmy o 6.55, by już o 7 uczestniczyć we Mszy Świętej po rumuńsku, węgiersku lub niemiecku. Po szybkim śniadaniu pędziliśmy do sali, gdzie zaczynały zbierać się dzieci. Przedział wiekowy był dość duży (4-17 lat) jednak staraliśmy się, by każdy znalazł coś dla siebie wśród zajęć ruchowych, plastycznych czy muzycznych. Sami odkrywaliśmy w sobie nowe talenty, by sprostać temu zadaniu. Przygotowaliśmy również ,,wydarzenia specjalne”, a z największym entuzjazmem spotkał się konkurs talentów. Byliśmy zaskoczeni, że dzieciaki tak ochoczo występują przed grupą, pokazując najróżniejsze zdolności. Zajęcia z dziećmi to nie jedyne wspaniałe doświadczenie z wyjazdu. Razem z miejscowym chórem przygotowaliśmy oprawę muzyczną niedzielnej Mszy Świętej, odwiedziliśmy dziesięcioosobową rodzinę, która przez większą część roku posługuje na misji w Mołdawii oraz zobaczyliśmy wiele urokliwych miejsc w Timişoarze i okolicy. Często dzień pracy kończyliśmy w kuchni zajadając się pysznym arbuzem.

Na sam koniec dnia gromadziliśmy się w kaplicy, by podziękować wszystko Temu, który pozwolił nam być razem w tym miejscu oraz codziennie obdarowywał ogromem łask i sił do działania. Nasza misja na pewno nie byłaby tym samym, gdyby nie pomoc wspaniałych ludzi: przede wszystkim księdza Pistiego SDS czy osób miejscowych, które pomagały nam w tłumaczeniu i porozumiewaniu się z dziećmi.

Dla mnie osobiście był to niezapomniany czas zbliżenia z Bogiem i z ludźmi. Dzieciaki dały nam ogrom radości i miłości. Wspaniale było obserwować to, jak podczas naszych spotkań znikały wszystkie podziały – wszyscy traktowali siebie nawzajem z równym szacunkiem i otwartością. Czuliśmy się razem jak wielka rodzina. Te dwa tygodnie minęły bardzo szybko, ale zapamiętamy je na długo!

Natalia Kącka,
Wolontariuszka WMS