Strona główna / Wyjazdy / [WYJAZDY] Zambia – Mungu (2017)

[WYJAZDY] Zambia – Mungu (2017)

  • RELACJA
  • GALERIA

W sierpniu przyleciałam do Zambii na placówkę misyjną Księży Salwatorianów w miejscowości Mungu. To malutka wioska położona w środku afrykańskiego buszu. Dla osoby, która przyjeżdża z Europy tutejsza rzeczywistość jest czymś zupełnie nowym. Wiele osób pyta mnie czym się właściwie różni Afryka od naszego kraju i odpowiedź właściwie jest jedna… wszystkim :). Inna pogoda, inna przyroda, inne jedzenie i zupełnie inna kultura. Dla jednych ta rzeczywistość może być trudna, a nawet szokująca, jednak dla mnie Afryka stała się drugim domem. Czuję się tu doskonale, a każdy dzień przynosi mi kolejne wyzwania i moc radości. Moja posługa misyjna polega przede wszystkim na pracy z dziećmi w obszarze edukacyjnym. Potrzeby związane z edukacją są tu ogromne. Dzieci mieszkające na terenie parafii pochodzą z bardzo biednych rodzin. Większość rodziców nie ma żadnego stałego źródła utrzymania. Zarabiają hodując niewielkie ilości warzyw i sprzedając je na targu. Dzieci mieszkają w bardzo skromnych i trudnych warunkach. Standardowy afrykański dom to mała gliniana chatka pokryta strzechą, gdzie jest jedna izba, w której mieszka razem cała rodzina, a afrykańskie rodziny są bardzo duże. Dla większości tutejszych dzieci jedynym porządnym i niezniszczonym ubraniem jaki mają jest mundurek szkolny. Afrykańskie dzieci używają do zabawy piłki zrobionej ze szmatek, a chłopcy bawią się samochodzikami robionymi z kawałka druta. Mało który uczeń ma tu plecak. W małej reklamówce noszą zeszyt, ołówek i gumkę do ścierania. Nie mają podręczników, bo komplet podręczników ma tylko nauczyciel i z niego uczy wszystkich uczniów. Mimo, że sytuacja tych dzieci jest bardzo trudna to jednocześnie są bardzo wesołe, pełne energii i zaangażowane we wszystko co się im proponuje. Moja codzienna praca polega na organizowaniu różnego rodzaju zajęć dzieciom z naszej parafii oraz dzieciom z tzw. outstations, czyli pozostałych wiosek należących do parafii. Wszystkie te miejscowości są „rozsiane“ po okolicznym buszu. Systematycznie jeżdżę tam i organizuję dzieciakom m.in. zajęcia angielskiego, warsztaty ogólnorozwojowe, warsztaty artystyczne, zabawy integracyjne. Razem się uczymy, bawimy, urządzamy zawody sportowe i wystawy prac plastycznych, które tworzą dzieciaki. Absolutnym hitem jest kino, które raz na jakiś czas im organizuję, puszczając dzieciom na projektorze bajki. Jest to dla nich niesamowite przeżycie, ponieważ w swoich domach nie mają telewizorów. Każde zajęcia z dziećmi są dla mnie niezwykłym przeżyciem. Większość dzieci jest bardzo zaniedbana edukacyjnie. Nawet najbardziej podstawowe zadania jak rysowanie czy wycinanie z papieru są dla niektórych z nich czymś zupełnie nowym. Nigdy nie zapomnę moich pierwszych zajęć w malutkiej wiosce o nazwie Deppie, położonej na wyspie. Zamieszkuje tam około 100 dzieci, które w ogóle nie chodzą do szkoły, ponieważ w 2008 roku została ona zamknięta. Dzieciaki całe dnie spędzają pomagając rodzicom uprawiać pole, łowiąc ryby i opiekując się rodzeństwem. Kiedy przypłynęłam pierwszy raz na wyspę czekało tam na mnie ponad 50 dzieciaków, od zupełnych maluchów po nastolatki. Postanowiłam, że zrobię zajęcia plastyczne i wydrukowałam dla wszystkich kolorowanki. Rozdałam je dzieciom, a one zamiast rozpocząć kolorowanie stały bez ruchu w miejscu, w jednym ręku trzymając kolorowankę, a w drugim kredkę. Nie wiedziałam co się właściwie dzieje i dopiero po chwili zorientowałam się, że one nie wiedzą, co właściwie mają robić, bo pierwszy raz w życiu widziały kolorowankę. Dopiero, kiedy wyszłam na środek i pokazałam wszystkim na czym polega kolorowanie, zabrały się do pracy. Nigdy wcześniej nie widziałam, żeby zwykłe kolorowanie przynosiło dzieciom tyle radości. Podczas moich zajęć staram się dawać dzieciakom jak najwięcej różnorodnych doświadczeń, do których na co dzień nie mają dostępu. Praca na misji daje mi ogromną radość. Robienie czegoś dla dzieci, które mają tak niewiele, a mimo są tak radosne i pełne chęci do pracy jest niesamowitym uczuciem. Potrzeby edukacyjne tutejszych dzieci są ogromne dlatego wraz z księżmi Salwatorianami w styczniu 2018 roku chcemy ponownie otworzyć 2 szkoły misyjne w miejscowościach Deepie i Jermiah. Zamieszkujące tam dzieci od 2008 roku nie mają w ogóle dostępu do edukacji, ponieważ znajdujące się tam wcześniej szkoły zostały zlikwidowane. Nie mają też możliwości, aby chodzić do innych szkół ze względu na ogromne odległości. Większość ludzi tutaj nie ma dostępu do żadnych środków transportu. Ponowne otwarcie szkół pozwoli 120 dzieciakom rozpocząć edukację. Aktualnie jesteśmy na etapie pozyskiwania funduszy na remont szkoły i jej funkcjonowanie. Moim małym misyjnym marzeniem jest, aby stworzyć dla nich szkołę, gdzie będą mogły zdobywać wiedzę, odkrywać swoje talenty, nawiązywać szkolne przyjaźnie. Chciałabym, aby miały to, na co zasługuje każde dziecko, bez względu na to, gdzie mieszka i z jakiego środowiska pochodzi. Chcę, żeby miały ładne zeszyty, kolorowe długopisy i wygodne plecaki. Wierzę, że dzięki pomocy ludziom dobrej woli moje misyjne marzenie już w styczniu stanie się rzeczywistością, a dzieciaki zasiądą w szkolnych ławkach. 🙂 Pobyt tutaj jest dla mnie niezwykłym i pięknym, trudnym do opisania przeżyciem. Dziękuję Bogu za wszystko, czego pozwala mi tutaj doświadczać, za to co mi codziennie pokazuje i czego chce mnie nauczyć. Dzieci, z którymi pracuję obdarowują mnie niezliczoną ilością niezapomnianych doświadczeń, a przede wszystkim miłością.

 

Anna Lasocka,
Wolontariuszka WMS