[WYJAZDY] EMMAUS (2015)

Nasza misja zaczela sie ponad trzy tygodnie temu. Siostry sa dla nas bardzo uprzejme. Jestesmy im bardzo wdzieczne za pomoc jaka okazaly nam podczas pierwszych dni pracy. Nasz dzien zaczyna sie o godzinie 7.00 Wraz z siotrami jemy sniadanie. Pol godziny pozniej zaczynamy prace. Najpierw karmimy pacjentow,a nastepnie kapiemy ich. O godzinie 9.30 idziemy na spacer do ogrodu. Osoby, ktore sa na wozkach inwalidzkich sa zwozone na werande. O godzinie 10.30 mamy pol godzinna przerwe, po ktorej zaczynamy przygotowania do obiadu. Do naszych zadan nalezy m.in. miksowanie jedzenia dla osob, ktore nie sa w stanie polykac, nakrycie do stol oraz zalozenie sliniaczkow. Po obiedzie mieszkanki domu maja sjeste.

Czytaj dalej[WYJAZDY] EMMAUS (2015)

[WYJAZDY] Rumunia, Timisoara (2015) [relacja]

Długo zastanawialiśmy się co Wam napisać. Może zacznijmy od tego, że nasz dzień jest bardzo poukładany. Ach, właśnie - i precyzyjnie trzymamy się planu. Codziennie rano wstajemy o 5.30 i razem z Piotrkiem idziemy biegać, aby nabrać sił do dalszego działania. Potem wracamy ze spokojem do domu, bierzemy relaksujący prysznic i pijemy szklankę źródlanej wody. Schodzimy na jutrznię do kaplicy, a następnie punktualnie na Mszę Św. Mamy dużo czasu, aby zjeść bogate śniadanie z całą wspólnotą i dopracować plan zajęć. Równo o 22 odmawiamy nieszpory. Kładziemy się wcześnie spać, bo przecież sen to zdrowie!

Czytaj dalej[WYJAZDY] Rumunia, Timisoara (2015) [relacja]

[WYJAZDY] Tanzania (2014)

W ogóle lubię patrzeć im w oczy. I nie trzeba znać żadnego obcego języka żeby odczytać spojrzenie. Twarz Innocentiego np. to przede wszystkim duże, piękne oczy. Któregoś dnia obiecałam, że po kolacji wytłumaczę mu to, co potrzebuje do szkoły. Okazało się, że następnego dnia jest test z angielskiego i chodzi o wytłumaczenie wszystkich czasów. Teraz, na raz, w dużej części w swahili…a nie powiem żebym miała nadwyżki energii tego dnia. Co ujrzałam wtedy w oczach Innocentiego? Radość, że obiecałam i przyszłam (jaki bilans spełnionych i niespełnionych obietnic w jego życiu?) i to wypowiedziane na koniec dziękuję też bardziej ujrzałam niż usłyszałam.

Czytaj dalej[WYJAZDY] Tanzania (2014)

[WYJAZDY] Autonomia Palestyńska (2014)

Placówka Beit Emmaus nie była moim pierwszym wyborem. Właściwie to mogę powiedzieć, że nawet nie była ‘moim’ wyborem. Pamiętam moment kiedy na jednym ze spotkań Paulina (która była tam w zeszłym roku) przygotowała drogę krzyżową ze zdjęciami z tego właśnie miejsca. Refleksje do każdej stacji oparte były o jej doświadczenie oraz historie tamtejszych pacjentek. Dość mocno poczułam wtedy w środku „nie, to nie jest miejsce dla Ciebie”.

Czytaj dalej[WYJAZDY] Autonomia Palestyńska (2014)

[WYJAZDY] WĘGRY: GALGAHÉVIZ (2014)

>Już po naszej misji. Ten czas bardzo szybko minął, choć każdego dnia tyle się działo. Czym dla mnie był ten wyjazd? Za każdym razem wolontariusze podnoszą poprzeczkę coraz wyżej, stąd przyjeżdżając po raz drugi  w to samo miejsce przyznam szczerze, że  było ciśnienie i denerwowałam się, cóż my teraz musimy zrobić, żeby było jeszcze lepiej niż w tamtym roku?

Czytaj dalej[WYJAZDY] WĘGRY: GALGAHÉVIZ (2014)

[WYJAZDY] FILIPINY, MANILA (2014)

Wszechogarniający swąd śmieci, psich odchodów i benzyny, przewijający się z ostrym zapachem proszku do prania i perfum; dziwnie schynchronizowany z rzęszącym dźwiękiem rozklekotanych motorów, tricykli i jeepney, przedzierającymi mózg klaksonami autobusów, muzyką popularnych hitów wydzierającą się na przechodnia z wielkich głośników i pozdrowień siedzących na krawężnikach nieznajomych, nie pozwala zebrać myśli.

Czytaj dalej[WYJAZDY] FILIPINY, MANILA (2014)