[WYJAZDY] Meksyk, Campeche (2015) / relacja 3

Kochani, jest mi tu wspaniale. Pracowicie, owocnie, pasjonująco, ciężko i pięknie, niekiedy tęskno, ale zdecydowanie częściej – radośnie, Bożo i inspirująco. Obowiązki, wakacje, głupawka i płacz ze wzruszenia, zmęczenie i niewyczerpane pokłady energii, pewność i wątpliwości, zdrowie i choroba. Ciekawie i nudno, rutynowo i z polotem, gorąco i… bardzo ciepło. Różnie, czyli tak samo jak w Polsce.

Czytaj dalej[WYJAZDY] Meksyk, Campeche (2015) / relacja 3

[WYJAZDY] MEKSYK: CAMPECHE (2015) / 12 ŻYCZEŃ NA WIGILIĘ

Oczywiście przesadzam. Będzie barszcz, bo mamy sproszkowane zapasy z Polski. Będą ruskie, bo zaraz je ulepię. Nawet krokiety z kapustą, która smakuje prawie jak nasza kapusta. Ważne, że się staramy o namiastkę rodzimych Świąt, choć – rzecz jasna – „prawie robi wielką różnicę”. Ale nie chodzi o to, żeby było dokładnie tak, jak w Polsce. I tak nie będzie.

Czytaj dalej[WYJAZDY] MEKSYK: CAMPECHE (2015) / 12 ŻYCZEŃ NA WIGILIĘ

[WYJAZDY] MEKSYK: CAMPECHE (2015) / relacja 2

To niewiarygodne, ale jestem tu już miesiąc. Minął jak tydzień. A wydaje mi się, że mieszkam tu od lat. Chociaż oczywiście nadal jestem tylko polskim bobasem na obcej ziemi. Gaworzę, wierzgam pulchnymi nóżkami, próbuję raczkować. Wszyscy się mną dziwią, sprawdzają i dają dziesiątki w campechańskiej skali Apgar. Pojawiło się nowe dziecko w rodzinie. Wokół aż roi się od meksykańskich mam, tatusiów, sióstr i braci. Wszyscy o mnie dbają, wciskają słodycze w dłonie, zabawiają i bacznie obserwują. A ja uparcie robię w pieluchy.

Czytaj dalej[WYJAZDY] MEKSYK: CAMPECHE (2015) / relacja 2

[WYJAZDY] MEKSYK: CAMPECHE (2015) / relacja 1

Choć podróż trwała dobę, już nocą tego samego dnia dotarłam do San Francisco de Campeche. Dowiedziałam się o tragedii w Paryżu i kolejny raz poczułam Bożą opiekę, której zaznaję w obfitości. Usłyszałam pierwszą piosenkę Juana Gabriela, zjadłam pierwsze tortille, poznałam pierwszych Meksykanów. Zaczęło się nowe i szybko przestałam myśleć o ostatnich sprawach, które zdążyłam (lub nie zdążyłam) załatwić w Polsce.

Czytaj dalej[WYJAZDY] MEKSYK: CAMPECHE (2015) / relacja 1

[WYJAZDY] GRUZJA (2015) [relacja] / część 2

Ten wyjazd pokazał nam jak wiele możemy nauczyć się od osób niepełnosprawnych. Z całą pewnością radości z najdrobniejszych rzeczy, przekraczania swoich granic i lęków. Dla każdej z nas jest to duże doświadczenie, które doskonale pokazuje, że dając znacznie więcej otrzymujemy. Jesteśmy wdzięczne Panu Bogu za spotkanych ludzi i za chwile, które mogłyśmy tutaj przeżyć.

Czytaj dalej[WYJAZDY] GRUZJA (2015) [relacja] / część 2

[WYJAZDY] GRUZJA (2015) [relacja]

Po przebytym miesiącu w Gruzji i pracy w Centrum św. Kamila stwierdzam że w ogóle nie trzeba być w pełni sprawną osobą żeby cieszyć się z życia i mieć bliską relację z Bogiem, często jest tak że to nie my powinniśmy uczyć innych ale sami czerpać przykład z życia innych, często na pozór słabszych od nas a jednocześnie tak bardzo silnych, silnych Bogiem i doświadczeniem !

Czytaj dalej[WYJAZDY] GRUZJA (2015) [relacja]

[WYJAZDY] EMMAUS (2015)

Nasza misja zaczela sie ponad trzy tygodnie temu. Siostry sa dla nas bardzo uprzejme. Jestesmy im bardzo wdzieczne za pomoc jaka okazaly nam podczas pierwszych dni pracy. Nasz dzien zaczyna sie o godzinie 7.00 Wraz z siotrami jemy sniadanie. Pol godziny pozniej zaczynamy prace. Najpierw karmimy pacjentow,a nastepnie kapiemy ich. O godzinie 9.30 idziemy na spacer do ogrodu. Osoby, ktore sa na wozkach inwalidzkich sa zwozone na werande. O godzinie 10.30 mamy pol godzinna przerwe, po ktorej zaczynamy przygotowania do obiadu. Do naszych zadan nalezy m.in. miksowanie jedzenia dla osob, ktore nie sa w stanie polykac, nakrycie do stol oraz zalozenie sliniaczkow. Po obiedzie mieszkanki domu maja sjeste.

Czytaj dalej[WYJAZDY] EMMAUS (2015)

[WYJAZDY] Rumunia, Timisoara (2015) [relacja]

Długo zastanawialiśmy się co Wam napisać. Może zacznijmy od tego, że nasz dzień jest bardzo poukładany. Ach, właśnie - i precyzyjnie trzymamy się planu. Codziennie rano wstajemy o 5.30 i razem z Piotrkiem idziemy biegać, aby nabrać sił do dalszego działania. Potem wracamy ze spokojem do domu, bierzemy relaksujący prysznic i pijemy szklankę źródlanej wody. Schodzimy na jutrznię do kaplicy, a następnie punktualnie na Mszę Św. Mamy dużo czasu, aby zjeść bogate śniadanie z całą wspólnotą i dopracować plan zajęć. Równo o 22 odmawiamy nieszpory. Kładziemy się wcześnie spać, bo przecież sen to zdrowie!

Czytaj dalej[WYJAZDY] Rumunia, Timisoara (2015) [relacja]