[WYJAZDY] Węgry – GALGAHÉVÍZ (2016)

O wyjeździe na misje myślałam już wcześniej, ale zawsze było coś – nauka, żeby dostać się na studia, w końcu wymarzone studia medyczne i jeszcze mniej wolnego czasu, ale udało się i Palec Boży przywiódł mnie do WMS.
Myśląc o misjach patrzyłam w kierunku dalekich kontynentów, wtedy okazało się, że mój pierwszy wyjazd będzie krótszy i bliższy. Jadąc na Węgry do Galgahévíz wiedziałam już, że będziemy pracować z dziećmi i jeszcze w drodze do placówki towarzyszyły mi uczucia ekscytacji i przerażenia jednocześnie. Jednak już pierwszego dnia poczułam się jak w domu.
Miałam wrażenie, że dzieci czekają na Nas – wolontariuszy, a przede wszystkim na nowe wrażenia z otwartymi nie tylko ramionami ale i sercami. Podczas zajęć z dziećmi i młodzieżą czułam wszechobecną radość i nawet pojawiające się czasami zmęczenie nie potrafiło zmazać uśmiechu z twarzy. Bariera językowa nie stanowiła problemu, bo naszym wspólnym językiem okazały się uśmiech, radość i miłość. Dzięki polskiemu księdzu Krzysztofowi Miklusiak poznałam wiele niezwykłych miejsc i związanej z nimi historii Węgier.
Chcąc dać z siebie wszystko, otrzymałam wielokrotnie więcej – dobroć, życzliwość i miłość, o której nawet sobie nie wyobrażałam w najprostszych gestach: radosnych okrzykach, zwariowanych tańcach, uśmiechniętych twarzach, wspólnych węgierskich modlitwach i ciepłych uściskach.
Pokochałam Węgry i Węgrów od pierwszego wejrzenia za ich niesamowitą otwartość serc, gotowość do wspólnego działania i poczucie bycia jedną wielką rodziną. Kontakt z dziećmi i innymi wolontariuszami wiele mnie nauczył o innych, ale i o mnie samej. I choć po przyjeździe do kraju czułam niedosyt, ile jeszcze więcej mogłam i powinnam była zrobić, dziękuje Bogu za to, że mogłam doświadczyć Jego miłości w tych, których spotkałam na swojej drodze.
Zmieniło się moje myślenie o misjach, o tym jak nasza obecność może być dla kogoś ważna i jak ważna jest dla mnie. Wierzę, że ten wyjazd przygotował mnie lepiej do kolejnych misji zarówno w życiu codziennym jak i na placówkach w różnych częściach świata.

Kamila Pałka,
Wolontariuszka WMS